• Wpisów:499
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:108 dni temu
  • Licznik odwiedzin:40 334 / 2154 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
nie mogę zrobić nic produktywnego bo za bardzo się stresuję bo nie robię nic produktywnego i to się kurna źle skończy.

ratunku.
 

 
chociaż ostatnio nie lalkuję praktycznie wcale, to jednak mam strrrraszną ochotę sprawić sobie LPS-ową malutką Blythe. fajnie byłoby ją ze sobą nosić.
powinnam? nie powinnam? jeśli tak, to jaką?
ehh. jak żyć, panie premierze?
 

 
kiedyś średnio interesowałam się starszymi animcami. nie podobała mi się kreska, może coś innego - nie mam pojęcia. ale w większości zupełnie mnie nie obchodziły. nowsze oglądałam seria za serią, no...
pierwszy wyjątek stanowił(/o? /a?) Ranma 1/2.
skończyło się na tym że tego animca oglądałam wspólnie z siostrami - minitradycją stały się wieczoy z dwoma, trzema odcinkami.
a potem zamknęli stronę na której oglądałyśmy - a jako że były to czasy dawne, mroczne i straszne, była to jedyna strona na której były wszystkie odcinki; chcąc nie chcąc, musiałyśmy zarzucić tradycję.
później przyszła dla mnie dłuższa chwila przerwy. stwierdziłam, że w animcach jest więcej rzeczy które mnie irytują niż tych, które lubię, więc na jakiś czas kompletnie zarzuciłam oglądanie.
ale jakiś czas temu dokopałam się do starej, sławetnej 'Listy Anime Do Obejrzenia' - i jeden z tytułów przykuł mój wzrok.
Inuyasha.
pozycja dodana po tym jak widziałam fragment jakiegoś odcinka w niemieckiej telewizji na wakacjach, i zaciekawiło mnie na tyle że chciałam poznać resztę historii. nie wyszło.
ale ostatnio stwierdziłam, co mi tam! i zaczęłam oglądać na nowo. z siostrą.
jesteśmy przy odcinku 72, i mimo że teraz oglądamy już we dwie, nie trzy (najstarsza siostra poza domem), to miło wrócić do tej minitradycji ;w;
anime fantastyczne. polecam.
podjęłam się nawet redrawu screencapa z jednego z odcinków - co prawda wyszło jak wyszło (fatalnie), ale bawiłam się świetnie!

[cóż, pinger tradycyjnie odwala numery, więc obrazka nie będzie. trudno. innym razem. ale to też serdecznie polecam! wybierz ulubioną serię, zrób screena jakiejś sceny, i.. rysuj!]
 

 
wpadłam na genialny pomysł, że może fajnie by było zagrać sobie w The Legend of Zelda - Ocarina of Time. na Nintendo 64; w końcu gra kultowa, i z pewnością warta zachodu! co zrobić, ściągnęłam emulator, odpaliłam ROM'a.. i tu zaczęły się problemy.
nie przewidziałam ilości guziczków do ogarnięcia.



niby nic - ale przełóżcie sobie to na klawiaturę komputera, z uwzględnieniem faktu że jestem kompletnym ziemniakiem komputerowym który do grania używa strzałek, w porywach klawiszy ASDC! no i ZX. kontrolki w Elsword pozdrawiają bardzo serdecznie.

na razie skończyło to się tak że podpisałam markerem klawisze klawiatury, który odpowiada któremu... i cierpię. ale kiedyś ogarnę, Zelda jest tego warta.
albo poddam się i znajdę sposób żeby podłączyć oryginalny kontroler, o.
  • awatar Luka •\\×\\•: @migero: oojej, gamecube! <3 też próbowałam emulator, ale chyba jednak procesor mam za słaby i mi się tnie... no nic, kiedyś też sobie załatwię :D
  • awatar migero: no i ps . Orcana bardzo fajna ale akurat mam konsole gamecuba :)
  • awatar Luka •\\×\\•: @migero: też tak właśnie planowałam :D dzięki!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
luźno tłumacząc tak można by nazwać pewien zagraniczny (konkretnie - australijski) program telewizyjny, od którego ostatnimi czasy się uzależniłam. program prawie w pełni improwizatorski, jak mówi Wikipedia:

"Thank God You're Here is an Australian television improvised comedy program (...) Each episode involves performers walking through a door into an unknown situation, greeted by the line "Thank God you're here!". They then had to improvise their way through the scene."

improwizacja - czyli coś co Luki lubią najbardziej! scenki są niesamowite, aktorzy jeszcze lepsi, i można naprawdę się przy czymś takim ubawić. ponoć można obejrzeć to gdzieś z polskimi napisami, ale dla mnie niezbyt to działało, a poza tym myślałam że połączę przyjemne z pożytecznym i poćwiczę umiejętność słuchania ze zrozumieniem po angielsku... no. na razie jest dobrze
dla zainteresowanych - polecam!
 

 
... tak sobie czasem myślę, tęsknię za tym co było kiedyś. za ludźmi których znałam, miejscami w których bywałam i tak dalej.
wszystko zdawało się takie.. prostsze. i ciekawsze, na swój sposób
no ale! nie ma co zrzędzić, trzeba się cieszyć z tego co jest - bo może być gorzej! albo coś.
chociaż trochę żal że niektórzy którzy kiedyś byli blisko, nagle stali się jakby nieznajomi...
a może nie było innego wyjścia? jak fabuła, której nie znam. jeden aktor musiał zejść ze sceny żeby pojawił się inny. brzmi legitymacyjnie.
eh! filozoficznie się robi. lecę już. chyba i tak już nikt tego marudzenia nie czyta...

no, ale po co się pisze, jak nie dla siebie?
 

 
gra ktoś może tutaj w Elsword? wróciłam jakiś czas temu, i myślę że miło byłoby moją starą, kochaną gildię przywrócić do życia
a postaci mam do wyboru, do koloru - różnica poziomu nie ma znaczenia!

tymczasem, nowa oc - Gwendolyne Plumberry (nawiązanie do hydraulika całkowicie nieprzypadkowe, przysięgam), zdrobniale Gwendolinka. urocze małe dziecko.

... chciałam wstawić obrazek. naprawdę, próbowałam. ale pinger widocznie nadal mnie nie kocha - więc w zamian stawiam link. o.

http://yatsunetetou.deviantart.com/art/introducing-Gwendolyne-Plumberry-517605874?q=gallery%3AYatsuneTetou&;qo=1

i nic mnie już w życiu nie obchodzi, jak powiedziałabym w każdej innej bardziej poważnej sytuacji.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
ale teraz przyuważyłam - i stwierdzam że czarująco to wygląda x"D

 

 
patrzę na moje rysunki sprzed +100 dni i boli mnie dusza.
te szyje...
to wszystko.......

czy to znaczy że jest progress? ;;w;;
 

 
na pewno znacie to uczucie.
coś w stylu 'coś-bym-porobił/a-ale-nie'
od trzech dni nie mogę się pozbyć cholerstwa!
nudzę się jak diabli, ale na nic nie mam ochoty.
w przypływie rozpaczy nawet zaczęłam sprzątać, ale teraz wszystko już sprzątnięte - i co ja, biedna, mam robić?
ech.
rysować? nie, w sumie nie.
czytać? a gdzie tam, nie mam ochoty.
pograć w coś może? ...nie...
broń ostateczna - a może do nauki?
siadłabym! ale nie rozumiem jednego z zadań, i nic mi to nie da!
ponownie, ech.
no cóż. może przejdzie. kiedyś.

a więc! chwila na kącik artystyczny!
tymczasem Vivu sprzed paru dni:

chyba nigdy tego nie skończę/dopracuję/idek. noale cóż. idea która w głowie gnieździła mi się już długo x"3


a to.. może kiedyś ogarnę. w każdym razie, Sasani. Tudzież Sasanka. kolejne oc. mam ich stanowczo za dużo.

na koniec zagadka - jaki będzie wynik równania karma+alkohol?


otóż:



do widzenia!
 

 
i nawet arcić próbuję ;;w;;"






chyba mam nowe oc, jeju.
to coś tam na górze to Esmeralda Crossroad - dla znajomych Al. i Misia stwierdziła że lubi ją na tyle że też chce ją narysować:



ta-da! pięknota, prawda? pieszczotliwie zwiemy ją Esmerałką, bo to tak uroczo brzmi. aż szkoda że jej charakter ani trochę nie pasuje do zdrobnienia!

i jeszcze jakieś chibi:



ja z młodszą siostrą - bo czemu nie. hug dla tego kto zgadnie która to która. x"D

a z rzeczy pozarysunkowych - strasznie wciągnęło mnie ostatnio Diablo. Diablo III, dokładnie mówiąc - przeszłam całość i jestem przezachwycona.
ale moje przejścia z aktem pierwszym - Tristram - i grą jako szamanka można podsumować jednym:



naprawdę, zwalczanie Ożywieńców, Zszywańców i bórjedenwieczegojeszcze przy pomocy zombiaków, psów zombie, duchów i fetyszów voodoo to niesamowita zabawa. x"D

a poza tym - świat Sanktuariuuum! i design wszystkiego, no proszę, to jest niesamowite ;;w;;
ale o tym chyba kiedy indziej, mam za dużo do powiedzenia o Diablo, Imperiusie i tak dalej. x"D do zobaczenia!
  • awatar Kwas Pruski: Ta Esmeralda podświadomie kojarzy mi się z jakąś fuzją Miku Hatsune i Terezi z Homestucka. :P
  • awatar *Firefly*: Kiedyś dużo grywałam w gierki, ale ostatnio czasu brak. Jak już go mam to wolę porobić sesje zdjęciowe, poczytać mangę lub książkę, obejrzeć anime...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
najlepiej takiego uroczego. bo co.
więc co zrobiła Luka? stworzyła sobie Vivu.


[ten jeden jedyny rysunek nie narysowany przeze mnie, a wolfartiststudio.deviantart.com - mojego kochanego senpaia <3)

a zatem poznajcie Vivu. Vivu to dupek, leń i narcyz. ale przynajmniej jest uroczy.




lubię tego dupka, przyznam szczerze. nie mogę przestać go rysować.




skąd imię? w suahili vivu znaczy bodajże 'leniwy' - a że mój kochany dupek powstał kiedy byłam u Igi - a Iga właśnie nadaje swoim postaciom imiona na podstawie wyrazów z suahili - tak zostało, o.



nawet bloga mu założyłam, o!
vivovivace.tumblr.com <- zapraszam do roleplayowania! :3




a teraz dobranoc! znowu się nie wyśpię, ech.
ale co pospamowałam Vivu to moje B)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
kradnie tableta taty i rysuje. palcem. a co.
piętnaście milionów prób na jedną kreskę, ale warto się pomęczyć.





trochę duma.
 

 
muszę przyznać że w drugiej klasie jest dużo lepiej. wszystko 'ogarnięte' - znam ludzi, nauczycieli i tak dalej. bez przesady mogę stwierdzić że chyba zaczyna się jeden z lepszych okresów w moim życiu.
sporo moich znajomych znalazło się w tym samym liceum co ja - i mam przez to na myśli pierwszaków (albo, jak niektórzy mówią, świeże mięso) - i naprawdę mi z tym miło. Chociaż czasem boję się że kogoś nie rozpoznam na korytarzu, mam beznadziejną pamięć do imion. x"D
maryniu, tak długo mnie tu nie było że już sama nie wiem co pisać. wrócę jakoś niedługo.
 

 



nadal próbuję.
średnio idzie, ale próbuję.
tym razem Caitlyn i Vi.
 

 
*sniff*
ah, yes. the sweet scent of being replaced.

smutno trochę.
noale co zrobić? nie umiem wpływać na ludzi.
z milszych wieści, zamówiłam drugiego ds'a. nie grałam odkąd siostra rozpieprzyła mi poprzedniego ;_;
będzie rushofy. bo na taką aukcję trafiłam. well.
iga pocieszała mnie że Mew też jest różowy.
a jak nie, to kupię sobie naklejkę, o.
co do Igi - zrobiła mi cudny breloczek Gengara z filcu. jeju. <3
do Gengara mam spory sentyment, towarzyszył mi jako maskotka przez dłuższą część ciężkiego dla mnie okresu, a potem go zgubiłam ;_;
ah, well. może uda mi się takiego odkupić.. kiedyś..
 

 
haha, właśnie zauważyłam że dwa razy wrzuciłam ten sam rysunek. brawo ja.

sighhh.
wszyscy mają jakieś wspaniałe plany na wakacje, odwzajemnione miłości, super przygody
a ja sobie siedzę jak taki ziemniak
i nic
eh
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
a dzisiaj?
dzisiaj czuję się jak gunwo.

sigh.
 

 
RYSUJĘ CAŁY DZIEŃ I NIE WSTYDZĘ SIĘ TEGO


(tym razem Lux, też z League of Legends)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
dalej rysiam.
yasuo z LOL'a tym razem.
 

 
jeju, dawno mnie nie było.
a w międzyczasie sobie rysiam.
jakiś progress chyba jest, co?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
ból.
ból bardzo.
mój tablet (chyba) umarł.


nawet nie zdążyłam tego dokończyć.
ból.

a ogólnie to wczoraj pojechałam na noc do andrzeja (Andżeliki) i było super.
było nas w sumie 6, nie spałyśmy do piątej nad ranem, Iga opowiedziała mi historię swojej prababci (fascynująca! ale naprawdę, bez ironii!) jadłyśmy różne dzikie rzeczy, robiłyśmy zdjęcia, grałyśmy w kremik (bo butelki nie miałyśmy, kręciłyśmy kremem w tubce.. do legendy przejdzie tekst "krymć tym krymem!" - bez nawiązań do wydarzeń politycznych ostatnich miesięcy, oczywiście), robiłyśmy zdjęcia wszystkiemu i wszystkim... ogólnie było super. <3
przy okazji dowiedziałam się czegoś naprawdę miłego i awedsdfdsdf.
ok. idę już. wracam do roleplayowania.

ktoś, coś?

sae-eleisa-tera-vi.tumblr.com
ask-core.tumblr.com
  • awatar Luka •\\×\\•: @*Firefly*: nie mam pojęcia, ale nawet się nie włącza ;_; myślałam że to kabel, ale jednak nie.. nawet nie wiem gdzie ani jak. eh.
  • awatar SugarFirefly: oj, może uda się go naprawić?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
leżę chora. a jak człowiek chory to mu się nudzi. no i co może taki nudzący się człowiek robić?

rysować na przykład.

albo robić lalce głupie zdjęcia.
gorączka chyba nie najlepiej na mnie działa..

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›